Stanisław Turno miał 2 córki, ale oprócz nich w pałacu mieszkała też Haneczka. Haneczka była sierotką. Rodziców i siostrę zabiła choroba. Została jej tylko babcia, która mieszkała w Kowalewku. Więc by Haneczka nie była samotna przygarnęli ją Turnowie. W pewien grudniowy dzień postanowiła wybrać się do babci. Chciała zanieść jej jedzenie. Córki Turnów przebrały ją za Czerwonego Kapturka i Haneczka ruszyła do Babci. Haneczka długo nie wracała, a rozpętała się zamieć. Służba bezskutecznie jej szukała. W końcu sam Hrabia Stanisław Turno postanowił wybrać się na poszukiwania. Dotarł w okolice Młyna nad Samicą. Zatrzymał się nie wiedząc co robić. Przypomniał mu się obraz jego żony Barbary. Namalowała obraz Świętego Antoniego z Padwy z Dzieciątkiem w ramionach. Stanisław postanowił się pomodlić do tego Świętego. W końcu zobaczył kapturek Haneczki. Haneczka się odnalazła, a hrabia zabrał ją do domu. Nikt nie zwrócił uwagi, gdy dziewczynka powiedziała do zobaczenia. Dopiero przy kolacji opowiedziała co się stało. Powiedziała że spotkała mężczyznę w brązowym habicie, z którym zjadła podwieczorek. Dał jej potrzymać dziecko. Turnowie nie mieli wątpliwości kim był ten człowiek. W podzięce za znalezienie Haneczki hrabia ufundował Kapliczkę dla Świętego Antoniego nieopodal młyna.


