Postrach Objezierza i okolic – niemiecka policja w Objezierzu

W czasie okupacji niemcy do utrzymania porządku stworzyli policję niemiecką. Jeden z jej posterunków był w Objezierzu gdzie siali postrach.
Posterunek Policji w Objezierzu został utworzony najwcześniej w listopadzie 1939 roku. Pracowali tam prawdopodobnie sami Niemcy, którzy mieli nawet własne mieszkania. Urządzone były na poddaszu pałacu, który był już opuszczony przez Turnów. Posterunek mieścił się początkowo także w pałacu. Z czasem przeniesiono go do budynku szkoły powszechnej, która też była nieczynna. Niemcy pracujący na posterunku robili to, co większość policjantów. Pilnowali by ludzie pracowali od rana do wieczora, aresztowali według swojego prawa przestępców, kontrolowali ludzi i wywozili ich na gestapo w Obornikach lub Szamotułach. Nie wiemy nic, by dopuszczali się jakiś karygodnych czynów, choć o Polakach mieli jasne zdanie, Polak ma pracować dla Niemca. Gdy w Obornikach trwały walki wyzwoleńcze policjanci jako pierwsi uciekli z Objezierza.
Chociaż jako pierwsi uciekli, gdy przyszło do walki z sowietami, to w czasie wojny naprawdę siali postrach. Kiedy jakiś Polak okradł np. młyn w Kowalewku, był brany na brutalne przesłuchanie i potem przekazywany wyższej instancji. Choć w pewnych kwestiach nie mieli takiej odwagi.
Gdy w Nieczajnie jeden z robotników zabił zarządcę majątku Ritza i jego żonę, po czym sam popełnił samobójstwo, policjanci w odwecie postanowili rozstrzelać kilku pracowników folwarku w Nieczajnie. Policjanci stworzyli pluton egzekucyjny, byli gotowi do strzałów, aż tu nagle któryś z nich zauważył że trzeba uzyskać zgodę od naczelnika Kraju Warty. Udał się więc przezorny policjant do Poznania, gdzie nie zastał wczasowicza pałacu w Objezierzu – Greisera, ale jakiegoś niższego urzędnika. Ten powiedział żeby mu policjant nie zawracał gitary. Wrócił więc do Nieczajny i powiedział granatowym kolegom, że po kilku godzinach stania z bronią gotową do strzałów mają ją zabezpieczyć i wracać do Objezierza.
Biurokracja jak raz uratowała ludzkie życie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *