Ksiądz Marian Lesiński to Kapłan który bardziej zapisał się w historii Rogoźna, ale to za jego czasów w Objezierzu powstało wiele organizacji parafialnych. Powstał też Dom Katolicki, ale z jakiegoś powodu bardziej spodobało mu się w Rogoźnie.
Marian Lesiński urodził się w 15 sierpnia 1885 roku w Siemioniu koło Torunia. Do Liceum udał się aż do Krakowa i tam też ukończył Seminarium Duchowne po czym przyjął święcenia kapłańskie. Jako Kapłan był najpierw katechetą w Krakowie, w 1912 roku trafił do Katedry we Lwowie. Po wejściu do miasta Rosjan wyjechał na Krajne, gdzie jego brat był też kapłanem. Został Wikariuszem w Lubkowicach. Potem trafił do Kowalewa, a na koniec do Ostrowa Wielkopolskiego.
W 1920 roku doczekał się funkcji proboszcza w Objezierzu. Osobiście patronował Katolickiem Stowarzyszeniom Młodzieży Męskiej i Żeńskiej. Miał czynny udział w budowie Domu Katolickiego w Objezierzu. W Objezierzu posługiwał do 1940 roku.
Kościół wchodzący w skład majątku Greislera został zamknięty. Księdza Lesińskiego przeniesiono do Ryczywołu, gdyż ksiądz Kosiak został aresztowany. Posługiwał tam do Wyzwolenia. Po nim wrócił do Objezierzaa, jednak nie do końca podobało mu się na starej Parafii i w 1946 roku został proboszczem i dziekanem Dekanatu Rogozińskiego.
Jak wspominał jego poprzednik z Rogoźna, Ksiądz Szklarek: ksiądz Marian bardzo nalegał by Biskup Dymek dał mu Parafię w Rogoźnie, na co ten musiał przystać, gdyż w czasie Wojny były proboszcz Objezierski dwa razy ratował mu życie. Dlaczego tak chciał odejść z Objezierza? Nie wiemy. Powodem mogły być złe relacje z nową władzą, której ksiądz się obawiał jak ognia, czego przykład dał w Rogoźnie. Kapłanem był dobrym, ale jako zarządca majątku parafii już niezbyt się spisał, gdyż oddał państwu obiekty, co w sumie biorąc pod uwagę realia było dobre jeśli za kilka lat nie chciał stanąć przed sądem o zdradę stanu.
W 1951 roku został kanonikiem kapituły poznańskiej. Mimo swoich obaw przed nową władzą i oddaniem jej wszystkiego co Kościół w Rogoźnie mógł oddać, został zapamiętany przez Parafian jako dobry kapłan którego do dziś wielu wspomina z sentymentem.
Zmarł 31 lipca 1965 roku. Spoczął na cmentarzu przykościelnym w Rogoźnie.


